Witaj na THG.pl : Portal Komputerowy : Komputery, Recenzje, Aktualności, Testy, Hardware, Overclocking, Karty graficzne, Procesory, Cooling i wiele wiele więcej!

Moze chcesz wykupic tutaj reklame?
(392x72)
Hej, czy wiesz, ze w tym miejscu powinna sie wyswietlac reklama? A czy wiesz, ze THG.pl w tym momencie utrzymuje sie tylko i wylacznie z reklam? Prosze, nie blokuj ani nie ukrywaj ich. Wspomozesz w ten sposob rozwoj portalu.

Assassin’s Creed – Recenzja inna niż wszystkie!

Jest rok 1191 n.e. Nastał czas krucjat, zabijania w imię wyznawanej religii oraz moda na pełne okrycia głowy zwane kapturami. Nawet gdybym chciał to przy teraźniejszej pogodzie w owym kapturze wyglądał bym co najmniej dziwnie. Z pomocą w tej kwestii, niczym zwiastun miło spędzonego czasu przychodzi nam firma Ubisoft Montreal ze swoim najnowszym dzieckiem wydanym wreszcie na poczciwe blaszaki. Mowa tu oczywiście o grze Assassin’s Creed, zeszłorocznym konsolowym hicie, który także i w tym wydaniu zdaje się być skazany na sukces. Jak jest w rzeczywistości? Czy nasz asasyn jest w stanie na dobre zadomowić się na naszych półkach i zająć tam honorowe miejsce? Zapraszamy do lektury.

THG.pl - Assasin's Creed

W Assassin’s Creed wcielamy się w rolę asasynów. Celowo użyłem tutaj liczby mnogiej, gdyż de facto w grze mamy dwóch połączonych ze sobą więzami krwi bohaterów, których poczynaniami możemy kierować. Pierwszym z nich, którego poznajemy na samym początku jest Obiekt nr 17, znany również jako Desmond Miles, asasyn wychowywany na „farmie”, który jednak nie chce mieć wiele wspólnego ze swoimi kolegami po fachu, jednak już na samym początku pakuje się w kłopoty, otóż pan Miles został porwany i jest przetrzymywany wbrew jego woli w swego rodzaju laboratorium pewnej firmy farmaceutycznej, posiadającej przeszłość tak brudną i tajemniczą, że jedynie ich białe fartuszki są w stanie wzbudzić zaufanie. Firmie tej udało się wynaleźć maszynę, dzięki której są w stanie na podstawie informacji zapisanej w każdej komórce ludzkiego ciała, odtworzyć wspomnienia przodków danej osoby. Animus- bo tak nazywa się owa maszyna- przez parę najbliższych dni będzie odgrywała główna rolę w życiu pana Miles’a i to właśnie dzięki niej będziemy w stanie wcielić się w drugiego głównego bohatera, niewątpliwie ciekawszego i dającego więcej frajdy. Altair -to właśnie o nim mowa- jest oczywiście tak jak jego dziedzic- asasynem, szanowanym i posiadającym wysoką rangę w swoim bractwie. Poznajemy go w chwili, gdy zostaje wysłany na bardzo ważne zadanie do Jerozolimy, zlecone przez mistrza asaynów Al. Mualim’a, (który chyba jako jedyny wzbudza w nim śladowe ilości szacunku). Właśnie, w momencie poznania pan Altair jest zapatrzonym w siebie i swoje umiejętności, zarozumiałym i aroganckim chłopcem, z czego jak można się domyślić nie wyjdzie nic dobrego. Oczywiście bez obaw, wraz z przechodzeniem gry, zaobserwujemy niezwykłą przemianę i nasz bohater niczym ksiądz robak, dojrzeje i przemieni się w pięknego motyla, z którego każdy rodzic byłby dumny.

THG.pl - Assasin's Creed

Po pierwsze – nie zabijaj niewinnych

Już na samym początku gry zostajemy rzuceni w wir wydarzeń, zostajemy obdarowani wszystkimi umiejętnościami (których istnienia nie będziemy nawet świadomi) oraz z pełnym ekwipunkiem. Oczywiście nie było by zabawy gdybyśmy dostali je na zawsze i tak też jest tutaj. Altair, za wypadki, które spowodował swoim zachowaniem, zostaje zdegradowany i staje się uczniem. Tracimy w tym momencie cały ekwipunek i umiejętności, na które od tej pory będziemy w pocie czoła pracować. Skoro o pracy mowa, Altair zajmuje się szeroko pojętym usuwaniem niewygodnych jegomości mogących zagrozić idei bractwa – wielkiemu pokojowi. Do tego celu, bractwo oferuje bogaty oręż w skład, którego wchodzą krótki miecz, nadający się do walk z wieloma przeciwnikami na raz, długi miecz, noże do rzucania do zdejmowania przeciwników z dystansu oraz prawdziwą perełkę – wysuwane ostrze ukryte w sprytnym mechanizmie na przedramieniu. Z urządzeniem tym wiąże się również pewna nieprzyjemna sprawa…Otóż montaż tego ostrza jest swego rodzaju obrzędem inicjacji, asasyna, to wtedy przy pierwszym uruchomieniu traci on palec serdeczny lewej ręki, dzięki czemu będzie teraz w stanie używać tego ostrza do woli. Niestety inicjacja ta nie stanie się naszym udziałem, bohatera dostajemy już „wybrakowanego” i co dziwniejsze – tylko on w całym zakonie jest pozbawiony tego palca… Czyżby drobne przeoczenie?

THG.pl - Assasin's Creed

Po drugie – działaj potajemnie

Właśnie, we wcześniejszych skradankach przykrywką naszych działań były ciemności (Splinter Cell) lub naprawdę bogata garderoba (Hitman). Tutaj natomiast swoją pomocą służyć nam z ochotą będą sami mieszkańcy miast, które przyjdzie nam odwiedzić. Czy to w Damaszku, Akkce czy Jerozolimie tłum jest naszym sprzymierzeńcem, lub może powinienem użyć tutaj słów „miał być”. Przemieszczając się po mieście ulicami nie jesteśmy specjalnie postrzegani jako zagrożenie, pod warunkiem, że zachowujemy się w sposób akceptowalny przez społeczeństwo (tj. nie biegamy, nie przepychamy się na „trzeciego”, czy nie wszczynamy bójek i nie wspinamy się po budynkach). Autorzy przemyśleli dokładnie sprawę i oddali nam do dyspozycji ciekawy interfejs mający na celu ułatwić nam wybór owych zachowań. Standardowo aktywny jest tryb „nie zwracania uwagi”. W trybie tym chodzimy zamiast biegać, możemy delikatnie przesuwać mieszczan stojących nam na drodze, co wygląda niezwykle ciekawie i możemy wyprowadzać ataki z zaskoczenia. Drugi tryb to prawdziwy przyjaciel w momentach zagrożenia. Z jego użyciem możemy m.in. biegać rzucać przeciwnikami lub kontrować ataki. No tak, ale co w przypadku, gdy uwaga, którą na siebie zwróciliśmy zaczyna nas przerastać? Tutaj wrócę do rozczarowania, jakie zasiałem na początku pisania o tłumie. Otóż nie ma co liczyć na to, że gdy wbiegniemy w tłum, to już nikt nas nie zauważy. Szczerze mówiąc to rola mieszczan sprowadza się do wizualnych atrakcji, „przeszkadzajki” podczas ucieczek, gdyż możemy na kogoś wpaść i się przewrócić oraz do zapchania ciszy panującej w mieście. Tak, pomimo wcześniejszych zapowiedzi Ubisoftu, tłum, nie odgrywa wcale tak ważnej roli, co więcej, w opcjach możemy ograniczyć ilość mieszczan do „zbędnego minimum”. Oczywiście czasem ktoś rzuci w nas kamieniem podczas wspinaczki, lub zacznie poważnie utrudniać nam egzekucje, jednak są to indywidua, o których w dalszej części tekstu. W grze mamy możliwość swobodnego przemieszczania się po mieście i nie chodzi mi tu o spokojne kroczenie po uliczkach. Altair to niekwestionowany mistrz freerunning’u czy też „biegania swobodnego” w grach komputerowych. Wspiąć się możemy na niemal wszystko. Każda wystająca o parę centymetrów cegiełka, ozdoby na budynkach, czy też pęknięcia, wszystko to pozwala dostać się tam, gdzie zwykły „szarak” nie domaga, ale czy na pewno? Wróćmy, zatem do nadmiaru uwagi, jaką nasz bohater może na siebie zwrócić oraz co z nią zrobić. Otóż na samym początku w swego rodzaju tutorialu, zostajemy poinformowani, iż w momencie pogoni, gdy strażnicy stracą nas z oczu możemy ukryć się w ogrodach na dachach (czyli takich balkonikach metr na metr z zasłonami), stogach siania, możemy przycupnąć na ławeczce wśród dwóch innych mieszczan lub możemy dołączyć do grupy maszerujących „uczonych”, którzy odziani podobnie do naszego bohatera(po wcześniejszym ocaleniu jednego z nich) mogą służyć nam za kryjówkę. Istnieje również opcja walczenia z agresorami do końca, która wcale nie jest trudna, jednak na pewno niszczy trochę realizm, w końcu asasyn to nie barbarzyńca, aby brać na siebie całe garnizony. Autorzy dodali nam również całkiem ciekawą opcje, aby zapobiec temu typu sytuacji. Gdy wskaźnik zagrożenia przybiera groźny czerwony kolor, za pomocą jednego przycisku możemy użyć umiejętności „wtapiania się”. Altair przybiera wtedy pozę „na uczonego” i spokojnym krokiem ze złączonymi dłońmi gotowymi do modlitwy oraz z głową spuszczoną w dół może zrzucić z siebie wszelkie podejrzenia.

THG.pl - Assasin's Creed
THG.pl - Assasin's Creed

Ja Tarzan ty Jane

Osobną uwagę trzeba poświęcić zachowaniu się naszych kochanych NPC’ów. O ile mieszczanie jako „ruchome pale” ewentualnie „źródła odgłosów zdziwienia” w 100% spełniają swoją rolę, o tyle strażnicy to już trochę inna bajka. Zacznijmy może od dziwnych sytuacji. Wyobraźmy sobie dziką pogoń, biegniemy niczym świnka do koryta, tratując wszystko, co stanie nam na drodze, wtedy zauważamy szanse ukrycia się, załóżmy, wóz z sianem. Upewniając się, że straciliśmy na moment strażników z oczu, wskakujemy do siana i czekamy. Strażnicy przybiegają, kręcą się w pobliżu tegoż wozu, co chwile wydobywając z siebie jęki zawodu. Nasz przyjaciel, wskaźnik zagrożenia wskazuje nam, że jesteśmy już bezpieczni i co robimy? Wychodzimy i spokojnym krokiem czy nawet biegiem przechodzimy obok strażników, którzy przed chwilą z pianą na pysku chcieli nas dopaśćdziwne, że strażnicy stojąc obok tego wozu i widząc nas nawet się nie zainteresują, że to przecież ten gość w kapturze najwyraźniej nie tylko złote rybki mają 3 sekundową pamięć.

Czas również wspomnieć o pewnym oszustwie, jakiego dopuścili się autorzy gry. Nie mając zapewne żadnych pomysłów na to, jak utrudnić graczowi życie podczas pogoni, gdy ten zdecyduje się, używając swoich niezwykłych umiejętności wspiąć na budynki, gdzie będzie kontynuował ucieczkę po dachach, postanowiono obdarować tymi samymi umiejętnościami strażników. Wg mnie pomysł kompletnie nietrafiony. Altair wybitny asasyn z wybitnymi zdolnościami fizycznymi w takim pościgu często jest doganiany przez oprawców. Jakież rozczarowanie przeszyło mnie, gdy widziałem strażników skaczących po belkach czy wspinających się po budynkach z tą samą zwinnością i gracją, co nasz bohater. W tym momencie straciłem poczucie wyjątkowości, jakie powinno towarzyszyć naszej postaci. A przecież można by im kazać używać drabin, których jest w miastach mnóstwo, postawić na ilość a nie na jakość, ale cóż. Gdyby tylko nasze organy ścigania były w takiej formieNie rzadkim widokiem będą również strażnicy, którzy „zablokują” się w pewnej sekwencji animacji, szczególnie na dachach, kiedy pościg jest zgubiony, i biedacy próbują zejść na ulice bezcenne chwile.

THG.pl - Assasin's Creed

Po trzecie – nie narażaj bractwa

Skupmy się zatem na tym co najlepsze w AC, a mianowicie na oprawie graficznej. Jeżeli będziecie tylko mieli możliwość odpalenia gry w najwyższych detalach i do tego dojdzie jeszcze okrutna Vista i DX10, to będziecie mieli ochotę na robienie screen’ów i oprawianie ich w ramkę. Pomimo bajecznego wyglądu wymagania nie przewyższają Crysis’a. Na procesorze Core 2 Duo 6750 @ 3.19 GHz, karcie graficznej GeForce 8800GTX oraz 4 GB pamięci RAM, gra chodziła płynnie. Miejscami zdarzały się jednorazowe spadki poniżej 20 FPS’ów. Również tłumy mieszczan mogą być zabójcze dla miodności, jednak są to sytuacje rzadkie.

THG.pl - Assasin's Creed

Do dyspozycji oddano nam 3 miasta – opanowany przez Saracenów, słoneczny Damaszek, szaro – błękitna Akka będąca domem krzyżowców oraz kocioł kulturowy – Jerozolima, która utrzymana jest w barwie zieleni. Pomysł z kolorem przewodnim jest w 100% trafiony. Miasta wyglądają przepięknie, niesamowite budowle, zero monotonności i cudny klimat. Brawa, brawa i jeszcze raz brawa. Podczas wykonywania zadań często rezygnowałem z przemieszczania się po dachach budowli i spokojnym krokiem przechadzałem się ulicami z satysfakcją podziwiając niesamowitą pracę grafików. Każde z miast podzielone zostało na 3 dzielnice w każdej z nich znajduje się jeden cel główny. Oczywiście na początku będziemy mieli dostęp tylko do jednej dzielnicy każdego z miast. Zakaz wejścia do innych dzielnic sprytnie wytłumaczono brakiem synchronizacji pamięci Desmonda z jego przodkiem. Do zwiedzania oddano nam również twierdze asasynów – Masyaf oraz lokacje o nazwie Królestwo, które jest swoistym przedpokojem każdego z miast. Również na nim porozrzucane są nieliczne zadanka, które będziemy mogli, acz nie musimy wykonać. Z królestwem wiąże się jeszcze jedna atrakcja a mianowicie jazda konna. Możemy galopować jak niczym nie skrępowany rumak po słonecznych piaszczystych drogach atakując tym samy strażników stacjonujących w okolicznych obozach czy strażnicach, lub w ślimaczym tempie, spokojnym ruchem przemieszczać się nie wzbudzając niczyich podejrzeń. Koń tutaj służy nam głownie do szybszego podróżowania, jednak później, gdy chociaż raz dotrzemy do każdego z miast, dostajemy ułatwienie psujące trochę klimat, a mianowicie, możemy od razu przewinąć wydarzenia do miejsca związanego z naszym kolejnym zabójstwem, jeśli nie chcesz jednak przykładowo podziwiać komicznej nieco animacji naszego rumaka, który podskakuje niczym zajączek to jest to rozwiązanie specjalnie dla ciebie.

THG.pl - Assasin's Creed

Jestem tylko ostrzem w tłumie

Wkraczamy powoli na plac zabaw wypełniony zadaniami dla naszego asasyna. Cóż, osobiście przeżyłem tu lekkie rozczarowanie… otóż mamy kilka rodzajów zadań pobocznych. Pierwszym z nich, które pozwala nam wypełnić naszą podręczną mapkę szczegółami jest wspinaczka na punkt widokowy. Wdrapujemy się zazwyczaj na największe szczyty w mieście, po czym synchronizujemy się z pamięcią przodka (rozglądamy się, co jest do zrobienia) i następuje miły akcent- skok z maksymalnej wysokości do sterty siana stojącej u podnóża budowli. „Skok wiary” -jak został nazwany przez producentów- wygląda niezwykle. Altair rzuca się niczym ptak na spotkanie z siłą grawitacji, następnie delikatnie i z gracją ląduje prosto w sianie. Wyczyn ten wygląda niesamowicie, ale szczerze wątpię w realizm takiego zachowania. Dobra, załóżmy, że ktoś faktycznie porozstawiał te wozy z sianem, ale one nie są wcale takie duże. O ile skok ze średniej wysokości jeszcze ujdzie, to skok ze szczytu katedry czy innych budowli wydaje się ostro surrealistyczny. Kolejnym zadankiem jakie przyjdzie nam wykonywać jest ratowanie mieszkańców. W niektórych miejscach w miastach (jest ich całkiem sporo) natkniemy się na grupkę strażników, którzy zdają się nie mieć nic lepszego do roboty niż dręczenie mieszkańców. Wtedy to możemy wkroczyć i przywitać ich nieprzetłumaczonym zwrotem w obcym języku, który sądząc po ich reakcji raczej nie jest pozdrowieniem. Wywiązuje się walka, do której mogą dołączyć okoliczni strażnicy. Warto zaznaczyć, że w AC nie posiadamy „pasków życia” jako takich, lecz paski synchronizacji z przodkiem. Działa to tak jakbyśmy zachowywali się zgodnie z puszczonym wcześniej filmem. Jest to odtwarzanie, także musimy robić to, co robił przodek.. Po uporaniu się z przeciwnikami wysłuchujemy podziękowania od ratowanej osoby i w zależności od tego czy był to mieszczanin, czy może uczony, to otrzymujemy miejsce, w którym będzie nam łatwiej zgubić pościg (bracia czy mężowie ofiary skutecznie zatrzymają strażników dając nam możliwość ucieczki) lub grupkę uczonych, w której będziemy mogli się skryć w sytuacji zagrożenia życia, lub aby dostać się do strzeżonych terenów (uczeni ze względu na swój zawód mają odstęp do każdego zakamarka w miastach). Kolejnymi zadaniami są – ciche zabójstwa zazwyczaj 2-5 celów, zlecane przez innego asasyna (w zamian dostajemy informacje, które pozwalają nam poznać bliżej nasz cel), zbieranie flag porozrzucanych po mieście na czas, tworzących tor, który musimy jak najszybciej ukończyć, podsłuchanie, które zostało trochę zmarnowane. Najdziwniejsze są zasady, których musimy się trzymać za każdym razem. Aby podsłuchać rozmowę 2-3 NPC’ów musimy usiąść na ławce obok (tak akurat tak się składa, że przy każdym takim zadaniu jest ławka) namierzyć cel i przycisnąć odpowiedni przycisk odpowiadający za rozglądanie się. Zazwyczaj nie są to konwersacje na temat cen towarów na targach, także dziwne jest to, że tacy delikwenci rozmawiają o tym w miejscach publicznych, ale może „chcą” być słyszani, nie wnikam. Następnie mamy przesłuchanie, polega na zlokalizowaniu osobnika wygłaszającego publiczne przemówienia (głównie dotyczące naszego celu), wysłuchania tegoż przemówienia i na niezauważalnym podążaniu za celem, który jak tylko wkroczy w jakieś ustronne miejsce, musi zostać pobity (tak pobity nie zabity – bijemy go pięściami). Nawet, gdy podczas takiej bójki nakryje nas strażnik to nie mamy się co bać, póki nie dobędziemy broni – wszystko gra. No chyba, że wpadniemy na rozbójników, którzy z wielką ochotą przyłączą się do bójki oczywiście nie będą po naszej stronie. Po odpowiednim zmiękczeniu przeciwnika, wysłuchujemy, co ma nam do powiedzenia, po czym uciszamy go. Ciekawym zadaniem jest kradzież kieszonkowa. Po namierzeniu naszego celu i wysłuchaniu jego rozmowy z innym mieszczaninem, musimy podążać za nim i w momencie, gdy będzie nas najmniej podejrzewał (czytaj – jak będzie szedł, podejrzewać zaczyna tylko w momencie, gdy się zatrzymuje) okradamy go. Cała zabawa trwa parę sekund, także nie ma co liczyć na przypływ adrenaliny. Następnie mamy zadania, którymi w prezencie zostali uraczeni PC-towi gracze. Tak, ich nie znajdziecie w wersji konsolowej a są to – wyścig po dachach (biegniemy od jednego informatora do drugiego na czas), ciche zabójstwo łuczników ( podobnie jak w przypadku zwykłego cichego zabójstwa z tym, że tutaj musimy się wdrapać do celów), eskorta, polegająca na ochronie innego asasyna przed strażnikami i bezpiecznym odprowadzeniem go do miejsca docelowego oraz niszczenie stoisk kupieckich według mnie trochę naciągane zadanie, ot twórcy przypomnieli sobie, iż istnieje możliwość rzucania przeciwnikami w rusztowania lub właśnie stoiska kupieckie, które się „fajnie” rozlatują i postanowili to wykorzystać przy tworzeniu dodatkowych zadań. Fakt, że musimy rzucić kimś (oczywiście strażnikiem, nie mieszczaninem) w owo stoisko powoduje zrzucenie nam na głowę kolegów tego strażnika, których musimy się jak najszybciej pozbyć, ponieważ zadanie jest na czas. Mogłoby się wydawać, że zadań jest sporo i są ciekawe, jednak zróbmy sobie małe obliczenie. W każdej z dzielnic mamy kilka takich zadań (szczególnie dużo jest ratowania mieszkańców i wspinaczek na punkty widokowe). W każdym mieście mamy 3 dzielnice, natomiast samych miast mamy 3 (no i parę punktów widokowych w Królestwie), tak więc jeżeli pomnożymy te wszystkie zadania przez 9 (zadania są te same w każdym mieście) to dostajemy potężną dawkę monotonni, której nie przetrzyma nawet najtwardszy zapaleniec. Jest to jeden poważny minus tej gry, czuje się taką dawkę „arakdówki” w tym wszystkim, niemalże zapach konsoli pchający się na siłę do nozdrzy, który psuje nam ten gęsty klimat asasyna. Oczywiście wszystko to jest rekompensowane przez główne zabójstwa, które są nie lada smaczkiem. Po wykonaniu paru (bo wszystkich nie musimy) zadań z których dostajemy informacje na temat naszego celu, musimy udać się do lokalnego biura asasynów, aby podzielić się naszymi odkryciami z tutejszym „szefem” i dostać pozwolenie na wykonanie zabójstwa (otrzymujemy piórko, które musimy umoczyć w krwi oponenta). Oczywiście nie wszystko zawsze idzie zgodnie z planem, podczas takiego zamachu. Możemy natrafić na pijanych lub obłąkanych mieszczan, którzy dziwnym trafem popychają tylko nas, gdy tylko się do nich zbliżymy i wywołują zamieszanie czy nagle otoczą nas biedacy, żebrujący o parę groszy, ale właśnie to sprawia największą frajdę. Naszym zadaniem powinno być ciche zdjęcie przeciwnika, oczywiście nie chodzi tu o nóż z tłumikiem. Pod słowem ciche miałem na myśli tylko zbliżenie się do przeciwnika, po czym następuje pokazowa (w końcu asasyni zabijali takich delikwentów na pokaz, ku przestrodze innych) egzekucja za pomocą ukrytego ostrza, które wtedy staje się już nie takie znowu „ukryte”, po której następuje krótka wymiana zdań z ofiarą. Po powrocie do rzeczywistości czeka na nas powszechny alarm w mieście i tony strażników na głowie. Musimy wtedy nie dość, że wyjść cało z tej opresji to jeszcze zgubić pościg i wrócić do biura asasynów, gdzie spokojnie przeczekamy nagonkę. Prawdę mówiąc to muzyka pana Jesper’a jest w tym momencie niesamowicie nastrojowa, tak naprawdę, wcale nie miałem ochoty na gubienie „ogona”, ale na walkę do końca

THG.pl - Assasin's Creed
THG.pl - Assasin's Creed
THG.pl - Assasin's Creed

Zaraz po grafice na duży plus zasługuje również właśnie sama walka. Animacje są przepiękne, każdemu atakowi towarzyszy stosowny blok, czyli gdy wyprowadzany jest atak od góry to blok ślicznie łączy się z tym atakiem i niemalże namacalna jest jego siła. Jednak przed opisaniem samej walki powinienem napisać coś na temat sterowania. Jak już wcześniej wspomniałem istnieje jeden magiczny przycisk, który zmienia nasze zachowanie ze spokojnego nie wzbudzającego uwagi na agresywne. W zamyśle twórców było stworzenie sterowania na podstawie „lalkarza” (tak jest to nazwane właśnie w samej grze), czyli pod jednym klawiszem mamy nogi, pod drugim głowę, pod trzecim rękę, w której nic nie trzymamy a pod czwartym rękę z bronią. Spokojnie jednak, nie będziecie musieli klepać w przycisk odpowiedzialny w nogi, aby się w ogóle przemieszczać. Dla przykładu wspomniana wyżej walka. Klawiszem ręki z bronią możemy wyprowadzić serie ataków lub jeden potężniejszy. Pustą ręką z kolei możemy chwycić przeciwnika i rzucić nim w dowolnym kierunku, przycisk nóg służy tutaj za doskok do przeciwnika, a głowa.a głowa odpoczywa. Po wciśnięciu przycisku odpowiedzialnego za zmianę zachowania na agresywne, włącza nam się automatycznie blok, którym skutecznie parujemy ciosy przeciwników, z kolei lewym przyciskiem wyprowadzamy zabójczą kontrę, pustą ręką przełamujemy chwyt przeciwnika, a nogami odskakujemy do tyłu przed nadchodzącym uderzeniem. W praktyce sprawdza się dosyć dobrze, wymaga co prawda około godzinki na przyzwyczajenie, ale po tym stajemy się prawdziwą maszyną do unicestwiania. Podczas walki możemy obserwować znane nam z innych gier kombosy, które tutaj są niezwykle efektowne. W przypadku atakowania przeciwnika dowolną bronią wystarczy nacisnąć atak ponownie, tuż po tym, jak pierwsze uderzenie zostanie przez niego sparowane, aby cieszyć oczy niezwykle efektowną animacją zabójstwa, na podobnej zasadzie działają właśnie kontry, wystarczy połączyć blok i w odpowiednim momencie użyć ataku, aby przeciwnik po chwili zwijał się na glebie z bólu. Jednak wszystko ma swoje granice. Nawet z wykorzystaniem wszystkich dostępnych broni, po kilku głównych zabójstwach zaczniemy się już trochę nudzić, szczególnie dlatego, że walczyć w miastach będziemy w ilościach hurtowych, a przynajmniej jeśli chcemy ratować mieszkańców z opresji.

THG.pl - Assasin's Creed
THG.pl - Assasin's Creed

Jak już wspomniałem oprawa dźwiękowa kiedy się już pojawi to w wielkim stylu. Brakuje czasem tego, aby odezwała się podczas zwykłego przemierzania ulic, ale pozwala to na delektowanie się momentami, w których się objawia. Skoro już jesteśmy przy dźwięku to należy wspomnieć o lokalizacji, która w tym produkcie jest pełna. Celebryci podkładający głosy pod postacie robią dobre wrażenie, nawet na mnie – na zatwardziałym przeciwniku wszelkich pełnych lokalizacji, nie dlatego, że wole angielski i wypieram się swego języka, lecz dlatego, że 90% „spolszczeń” w moim odczuciu w porównaniu do oryginału była niczym. Tutaj przypadła mi do gustu, nie zauważyłem żadnych większych uchybień, jedynie głosy postaci pobocznych jak mieszkańcy miast, brzmią trochę jak ze starej kasety, ale może jest to celowy zabieg, w końcu sam Animus nie przetwarza części wypowiadanych kwestii, dzięki czemu usłyszymy zdania m.in. w języku francuskim jak i niemieckim.

THG.pl - Assasin's Creed

Trzecim wielkim plusem AC jest jego fabuła. Grę z chęcią przechodzi się po 2-3 razy, nie dlatego, że jest stosunkowo krótka (bo faktycznie taka jest), ale dlatego, aby odkryć wszystkie smaczki związane właśnie z fabułą. Autorzy przygotowali dla nas parę wyzwań, dzięki którym poznamy poprzednika pana Desmonda, czyli numer 16. Jednym słowem, jest to bardzo dobry serial, którego zakończenie – przynajmniej mnie – pozostawiło z „ręką w nocniku” i z wielką niecierpliwością oczekuje kontynuacji, która według nieoficjalnych doniesień, ma się ukazać jeszcze w tym roku na konsole.

Reasumując, pomimo paru niedociągnięć w postaci udziwnionej animacji, czy też nawet w niektórych miejscach jej braku (głównie jazda konno), usunięciu możliwości kontrolowania szybkości chodu w porównaniu do wersji konsolowej, w której opcja ta istnieje (co jest dziwne, bo przecież już Sprinter Cell posiadał możliwość operowania prędkością przemieszczania się kółkiem myszki), zachowaniu NPC’ów, przereklamowanej funkcji tłumu, czy też faktem, że naprawdę, ciężko jest zginąć podczas walki, Assassin’s Creed jest grą zdecydowanie ponad przeciętną. Długo przy niej nie zabawimy, jednak nawet po jej drugim ukończeniu odczuwam niedosyt, zachęcający do ponownego podejścia. Tak więc z całą odpowiedzialnością mogę polecić grę wszystkim fanom skradanek i „cichego podejścia do sprawy”, jeżeli w kapturze ci do twarzy, to jest to pozycja obowiązkowa.

Plusy:

  • Efektowna walka
  • Oprawa graficzna
  • Fabuła

Minusy:

  • Czas potrzebny na ukończenie gry
  • Monotonność wykonywanych zadań
  • Gra jest zbyt prosta

Ocena ogólna

Brak komentarzy »

Brak komentarzy. Dodaj pierwszy!

Dodaj komentarz